Taurus Road Show 2016: Wisła

Wiadomości i wydarzenia

Wisła, gdzie w sobotę (18 czerwca br.) zorganizowano wyścig w ramach cyklu Bike Maraton, była następnym etapem tegorocznego Taurus Road Show. Każdy chętny mógł zapoznać się z bagażnikami do przewozu rowerów oraz rowerami marek BMC i Kreidler. W samym wyścigu wystartowali natomiast m.in. kolarze zespołu Taurus Kreidler MTB Team.

BM_w_Wisle_2016_06_fot._velonews.pl.jpg

W ramach akcji Taurus Road Show 2016, towarzyszącej wybranym wyścigom kolarstwa górskiego, zainteresowane osoby mogą naocznie sprawdzić, jak prezentują się różnego rodzaju urządzenia ułatwiające transport samochodowy.

Przy okazji Bike Maratonu w Wiśle w firmowym miasteczku dostępne były m.in. bagażniki bazowe, boxy dachowe oraz oczywiście także uchwyty i platformy do przewozu rowerów, w tym propozycje czołowych marek (np. Whispbar, Kamei, Thule, Uebler oraz Taurus). Na podobnej zasadzie każdy chętny mógł bliżej zapoznać się z rowerami marek BMC i Kreidler.

Pełny kalendarz imprez oraz więcej informacji nt. akcji Taurus Road Show 2016 można znaleźć tutaj.

BM_w_Wisle_2016_07_fot._velonews.pl.jpg

Taurus Kreidler MTB Team na podium

Kolarze Taurus Kreidler MTB Team wystartowali na dystansie Mega, który liczył 45 km. Mateusz Zoń i Tomasz Dygacz zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i zajęli odpowiednio 2. i 3. miejsce.

BM_w_Wisle_2016_04_fot._velonews.pl.jpg

„Trasa została nieco zmodyfikowana w stosunku do zeszłego roku, co mi osobiście przypadło do gustu, nie było aż tylu stromych podjazdów ;). Jak na Wisłę przystało, mieliśmy typowo górski maraton, który przyniósł sporo frajdy z jazdy. Fajnym urozmaiceniem było wytyczenie zjazdu do Brennej obok szybkiej ścieżki. Jeżeli chodzi o samą rywalizację na dystansie MEGA, to w końcówce nieco osłabłem z sił i musiałem uznać wyższość Gracjana Krzemińskiego, ale pomimo to i tak jestem zadowolony z mojej dyspozycji, która ze startu na start jest coraz lepsza” – relacjonuje Mateusz Zoń.

„BM w Wiśle jest jednym z najcięższych maratonów, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Długie i strome podjazdy każdemu zawodnikowi pewnie śnią się po nocach. Żeby dotrzeć do mety z zadowalającym wynikiem, od startu jechałem w swoim tempie, nie patrząc na rywali. Taktyka się opłaciła, bo praktycznie do ostatnich kilometrów miałem z czego jechać i nie dopadły mnie kurcze mięśni. Na mecie zameldowałem się 3. w kategorii OPEN i zwyciężyłem w kategorii M2. Fakt, że udało mi się tego dokonać na tak ciężkim wyścigu, cieszy ogromnie” – komentuje Tomasz Dygacz.

BM_w_Wisle_2016_08_fot._archiwum_prywatne.jpg


Komentarze